• Wpisów:5
  • Średnio co: 191 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:16
  • Licznik odwiedzin:2 654 / 1147 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Sąd pierwszej instancji ustalił, iż W. S. jest członkiem Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...). Zarządcą tej nieruchomości jest (...) sp. z o.o. w T. Pozwany rozesłał do członków Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...), właścicieli 76 mieszkań znajdujących się w tej nieruchomości, pismo datowane na dzień 7 lutego 2012 r., w którym zarzucał zarządcy nieruchomości nieprawidłowe działanie, które przejawiać się miało w niekompetentnej organizacji remontów w budynku polegających na naprawie dachu, wymianie rynien i rur deszczowych, dociepleniu ścian, zadaszeniu loggii oraz prac związanych z utrzymywaniem w należytym stanie kominów, drzew, piwnic. W piśmie zawarte zostały również twierdzenia, co do działań na szkodę mieszkańców przez H. F. i K. S., które to działania miały sprowadzać się do kłamstw i niegospodarności. W kolejnym piśmie datowanym na 14 czerwca 2012 r., które pozwany włożył do skrzynek listowych członków Wspólnoty Mieszkaniowej nieruchomości położonej w J. przy ul. (...), ponownie sformułował zarzuty co do sposobu działania zarządcy w zakresie administrowania nieruchomością wspólną Wspólnoty Mieszkaniowej, w szczególności zarzucając powódce, że postępuje wbrew prawu oraz naraża Wspólnotę na straty finansowe. W piśmie tym pozwany oskarżył J. R. - członka zarządu Wspólnoty o przywłaszczenie blach trapezowych. W. S. zawiadomił również Prokuraturę Rejonową w J. o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 296 § 1 k.k., jednakże Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. Po wystosowaniu przez pozwanego pierwszego pisma mieszkańcy budynku położonego w J. przy ul. (...), dzwonili do powódki z prośbą o wyjaśnienia opisywanych przez pozwanego sytuacji. Powódka udzieliła wszystkim lokatorom odpowiedzi pisemnej, ustosunkowując się w niej do zarzutów. Powódka podjęła decyzję, o konieczności przeciwdziałania zachowaniom pozwanego, ponieważ W. S. w swych pismach podał, że o domniemanych nieprawidłowościach poinformuje inne wspólnoty, zarządzane przez powódkę. Pod koniec 2012 r., jedna z małych wspólnot wypowiedziała powódce umowę o zarządzanie i osoba, która przyniosła pismo zawierające wypowiedzenie w rozmowie z dyrektorem administracyjnym stwierdziła, że wie o rzekomych nieprawidłowościach w zarządzaniu nieruchomością na ul. (...). Pozwany składał również doniesienia na Policję i do Prokuratury. Przy wybieraniu wykonawcy remontu zbierane były oferty, które otwierane były przy udziale członków zarządu Wspólnoty. http://www.organisciak.pl

Brali oni udział także w negocjacjach z wykonawcą, podpisywali protokół wyboru ofert. Sama decyzja co do prac remontowych podejmowana była na zebraniu Wspólnoty, natomiast kwestie techniczne, zakres i wykonawca uzgadniane były przy udziale zarządu Wspólnoty. Powodowa spółka zatrudnia licencjonowanych zarządców nieruchomości, osoby z uprawnieniami budowlanymi i osoby mające pozwolenie na prowadzenie ksiąg rachunkowych. Ostatnie zebranie Wspólnoty odbyło się wiosną 2012 r., zaś do chwili obecnej Wspólnota nie złożyła wypowiedzenia umowy o zarządzanie.
W ocenie Sądu pierwszej instancji działania pozwanego spowodowały pogorszenie się wizerunku pozwanej firmy, zachwiania jej pozycji na rynku zarządców nieruchomości, utratę zaufania klientów, a także prowadziły do naruszenia godności i dobrego imienia członków zarządu (...) sp. z o.o. W. S. swe oskarżenia przeciwko powódce formułował wyłącznie na podstawie własnych domysłów, pobieżnych obserwacji, zasłyszanych informacji oraz bazując na własnym doświadczeniu zawodowym. Tak zgromadzony materiał nigdy nie został przez niego krytycznie zweryfikowany, a wręcz przeciwnie, nawet w toku niniejszego postępowania, pozwany w swych pismach procesowych nie ustosunkował się do twierdzeń strony powodowej, lecz w istocie wyłącznie powtarzał tezy i zarzuty, które stanowiły dla (...) sp. z o.o. podstawę do zainicjowania niniejszego postępowania. Forma i treść wystosowanych przez pozwanego pism, w jakikolwiek sposób nie może być uznana za podjętą dla obrony uzasadnionego interesu publicznego (dobra wspólnoty mieszkaniowej) lub w ramach konstruktywnej krytyki. Sąd zobowiązał pozwanego do usunięcia skutków dokonanego naruszenia przez złożenie pisemnego oświadczenia o wskazanej przez powódkę treści i rozpowszechnienie go w takiej samej drodze, w jakiej doszło do rozpowszechnienia pism naruszających dobra czyli przez włożenie do skrzynek pocztowych mieszkańców, a dodatkowo również przez rozwieszenie na tablicach ogłoszeń, co pozwoliłoby na zapoznanie się z nimi także innych mieszkańców osiedla, czyli tych właśnie osób, do których kierowane było wystąpienie pozwanego. Nie było natomiast podstaw do nakładania obowiązku publikowania oświadczenia w środkach przekazu, nawet o charakterze lokalnym czyli w miejscowych tygodnikach, ponieważ nie byłoby to adekwatne do sposobu naruszenia dobra i stanowiłoby nadmierną sankcję.
 

 
Istota pierwszego zagadnienia prawnego przedstawionego do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu sprowadza się do ustalenia stosunku art. 151 do art. 231 k.c. Podejmując to zagadnienie - które dotychczas nie było szerzej rozważone w doktrynie - wstępnie należy wskazać, że art. 151 k.c. ma zastosowanie między właścicielami sąsiednich gruntów. Wzniesienie na sąsiednim gruncie części budynku lub innego urządzenia budowanego na własnym gruncie (grunt wyjściowy) stanowi niewątpliwie naruszenie prawa własności właściciela tego sąsiedniego gruntu. Gdyby w tej sytuacji konsekwentnie stosować jedynie ogólne przepisy regulujące prawo własności, to właściciel gruntu sąsiedniego mógłby zawsze żądać od właściciela gruntu wyjściowego przywrócenia stanu poprzedniego i zaniechania naruszeń, jeśli na przeszkodzie nie stałyby zasady współżycia społecznego. Wszakże takie rozwiązanie w wielu przypadkach stałoby w sprzeczności z interesem społeczno-gospodarczym i mogłoby powodować poważne szkody gospodarcze.
Takim, niepożądanym skutkom ma zapobiegać art. 151 k.c., w którym nie tylko ograniczono uprawnienie do żądania przywrócenia stanu poprzedniego przez właściciela gruntu, którego granice przekroczono, lecz przewidziano inne sposoby rozwikłania splotu interesów, do jakiego doszło na skutek przekroczenia granicy gruntu przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia. Mianowicie właścicielowi sąsiedniego gruntu przyznano uprawnienie do żądania wykupu stosownej części gruntu lub wynagrodzenia w zamian za ustanowienie służebności gruntowej (art. 151 k.c.). Przepis ten zamieszczono w dziale dotyczącym treści i wykonywania własności, w grupie przepisów tzw. prawa sąsiedzkiego.
Taka geneza art. 151 k.c. i jego lokata mogą dawać pewne podstawy do uznania go za przepis szczególny, także w stosunku do art. 231 k.c. Jest to argument istotny, trudno uznać go za decydujący. Jeśli bowiem zważyć na treść art. 231 k.c. i odnieść ją także do ogólnych przepisów regulujących prawo własności, to przecież także ten przepis przewiduje - oprócz rozliczenia pieniężnego i zabrania nakładów in natura - inny sposób rozwiązania splotu interesów, do jakiego dochodzi na skutek budowy na cudzym gruncie, mianowicie wykup tego gruntu przez posiadacza.
Taka geneza obu przepisów i ich funkcja sprawiają, że zakresy ich hipotez przecinają się w określonych stanach faktycznych. Bez trudu można wskazać taką sytuację, kiedy właściciel jednej nieruchomości będący zarazem samoistnym posiadaczem sąsiedniej nieruchomości lub jej części wzniósł budynek lub inne urządzenie w całości lub w części na granicy obu tych nieruchomości. Taki właśnie stan faktyczny zaistniał w niniejszej sprawie.
Powstaje zatem pytanie: czy w tej sytuacji z roszczeniem wynikającym z art. 151 k.c. może jedynie wystąpić właściciel gruntu, którego granice przekroczono przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia, czy też z roszczeniem wynikającym z art. 231 § 1 k.c. może także wystąpić samoistny posiadacz w dobrej wierze tej części gruntu, który wzniósł budynek lub inne urządzenie na tej części gruntu, przekraczając w ten sposób granice sąsiedniej nieruchomości. Innymi słowy, chodzi o to, czy w tej sytuacji mamy do czynienia z konkurencją przepisów, a jeśli tak, to czy przepisy te wzajemnie się wyłączają, czy uzupełniają, czy też w określonej sytuacji jednemu z nich należy przyznać pierwszeństwo.
Punktem wyjścia rozwiązania tego problemu musi być art. 151 k.c. Z jego treści wynika jednoznacznie, iż roszczenia w nim przewidziane nie przysługują współwłaścicielowi gruntu wyjściowego, tj. gruntu, na którym wzniesiono budynek lub inne urządzenie. Przeciwnie, legitymacja czynna przysługuje wyłącznie właścicielowi gruntu sąsiedniego (a także użytkownikowi wieczystemu tego gruntu). Może on wyjątkowo żądać przywrócenia stanu poprzedniego (jeśli przekroczono granicę z winy umyślnej bądź wprawdzie przekroczenie nie nosi cech winy umyślnej, lecz właściciel gruntu sąsiedniego bez nie uzasadnionej zwłoki sprzeciwił się przekroczeniu granicy albo wykazał, iż grozi mu niewspółmiernie wielka szkoda), z reguły zaś stosownego wynagrodzenia w zamian za ustanowienie odpowiedniej służebności gruntowej albo wykupienia zajętej części gruntu. Jeśli zatem właściciel gruntu, którego granice przekroczono (gruntu sąsiedniego), nie dochodzi żadnego z tych roszczeń, to w istocie brak byłoby możliwości prawnego uregulowania powstałej sytuacji faktycznej na podstawie art. 151 k.c. Taki wniosek nie jest możliwy do przyjęcia. Wykładnia obowiązujących przepisów prawa musi zmierzać do poszukiwania takich rozwiązań prawnych, które pozwalają uregulować stan prawny nieruchomości.
Poszukiwanie tych rozwiązań może zmierzać w dwóch kierunkach. Po pierwsze można uznać, że z mocy art. 365 § 1 i 3 k.c. - stosowanego odpowiednio - na wznoszącego budynek lub inne urządzenie przechodzi nie tylko uprawnienie wyboru przewidzianego w art. 151 zd. 2 k.c. sposobu regulacji statusu prawnego gruntu zajętego pod budowę z przekroczeniem granicy, lecz przechodzą na niego także roszczenia określone w art. 151 zd. 2 k.c. Innymi słowy, właściciel gruntu wyjściowego mógłby żądać albo ustanowienia służebności gruntowej za zapłatą odpowiedniego wynagrodzenia, albo zobowiązania właściciela gruntu sąsiedniego do przeniesienia na niego własności zajętej części gruntu. Drugie rozwiązanie zmierza do przyznania samoistnemu posiadaczowi w dobrej wierze wznoszącemu budynek lub inne urządzenie z przekroczeniem granicy sąsiedniego gruntu - roszczenia z art. 231 § 1 k.c.
Pierwsze rozwiązanie - którego w istocie dotyczy druga wątpliwość prawna przedstawiona przez Sąd Wojewódzki - nie wchodzi w rachubę. Za jego odrzuceniem przemawiają dwa zasadnicze argumenty: po pierwsze, stosowaniu art. 365 § 1 i 3 k.c. do roszczeń wynikających z art. 151 zd. drugie k.c. - bądź to wprost, bądź z modyfikacjami (jako warianty stosowania odpowiedniego) - sprzeciwia się charakter tych roszczeń. Nie są to bowiem roszczenia czysto obligacyjne, lecz wynikają ze stosunków prawnorzeczowych. Jeśli tak, to stosowanie wprost art. 365 § 1 i 3 k.c. - jako jednego z wariantów stosowania odpowiedniego nie jest możliwe, stosowanie zaś art. 365 § 1 i 3 k.c. z modyfikacjami - jako kolejnego wariantu stosowania odpowiedniego - nie wchodzi w rachubę, gdyż trudno wskazać taki sposób modyfikacji, który nie przekreśliłby zarówno treści art. 151 zd. 2 k.c., jak i art. 365 § 1 i 3 k.c.
Po wtóre, art. 365 § 1 i 3 k.c. przewiduje tylko możliwość przejścia na wierzyciela samego wyboru sposobu spełnienia świadczenia, co oznacza, przy roszczeniach przewidzianych w art. 151 zd. 2 k.c., iż wyboru tych roszczeń miałby dokonać właściciel gruntu wyjściowego, wszakże wyłącznie uprawnionym do ich dochodzenia pozostawałby zawsze właściciel gruntu sąsiedniego, którego granice przekroczono. Odmiennej wykładni zmierzającej do przyznania uprawnień dochodzenia roszczeń z art. 151 zd. 2 k.c. właścicielowi gruntu wyjściowego, tj. gruntu, na którym wzniesiono budynek lub inne urządzenie - sprzeciwia się jednoznaczne brzmienie art. 151 k.c.
W konkluzji stwierdzić należy, że nawet stosowanie art. 365 § 1 i 3 k.c. do roszczeń przewidzianych w art. 151 zd. 2 k.c. nie rozwiązuje problemu prawnego uregulowania stanu, jaki powstał wskutek przekroczenia granicy przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia, jeżeli właściciel gruntu sąsiedniego zachowuje się biernie. Chodzi o to, że na właściciela gruntu wyjściowego mogłoby - z mocy art. 365 § 1 i 3 k.c. - przejść jedynie uprawnienie do wyboru roszczenia, którego dochodzenie zastrzeżone jest jednak wyłącznie dla właściciela gruntu sąsiedniego.
Akceptowanie rozwiązań, które uniemożliwiałyby właścicielowi gruntu wyjściowego prawne uregulowanie stanu, jaki powstał na skutek przekroczenia granicy przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia jedynie z tą motywacją, iż stan taki nie ogranicza w istotny sposób jego prawa własności, nie jest możliwe. Sprzeciwia się temu potrzeba poszukiwania pozytywnych rozwiązań pozwalających prawnie uregulować taki stan. Brak tej regulacji bowiem stwarza realne zarzewie konfliktów między stronami. Wychodząc z tych założeń i biorąc pod uwagę fakt, że brak jest podstaw prawnych do przyjęcia tezy, iż art. 151 i 231 k.c. wzajemnie się wyłączają, stwierdzić należy, że samoistny posiadacz w dobrej wierze, który przekroczył granicę sąsiedniego gruntu przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia, o wartości znacznie przekraczającej wartość zajętej na ten cel części działki, może żądać, aby właściciel przeniósł na niego własność tak zajętego gruntu sąsiedniego za odpowiednim wynagrodzeniem. Oczywiście możliwość skutecznego dochodzenia roszczenia z art. 231 § 1 k.c. uzależniona jest od spełnienia przesłanek przewidzianych w tym przepisie. Tak więc roszczenie to będzie przysługiwało: po pierwsze, samoistnemu posiadaczowi części sąsiedniej nieruchomości, będącemu w dobrej wierze; po wtóre, objęcie w posiadanie części sąsiedniego gruntu w dobrej wierze nastąpiło przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia, tym samym przekroczenie granicy z winy umyślnej wyłącza dobrą wiarę posiadania; po trzecie, wartość części budynku lub innego urządzenia musi być taka, iż przewyższa znacznie wartość zajętego na ten cel gruntu sąsiedniego.
Brak jakiejkolwiek z tych przesłanek oznacza, że roszczenie z art. 231 § 1 k.c. nie powstaje po stronie osoby wznoszącej budynek lub inne urządzenie, a tym samym aktualne będą tylko roszczenia z art. 151 k.c., które przysługują właścicielowi gruntu sąsiedniego. Powstaje oczywiście pytanie, czy w sytuacji, kiedy spełnione są wszystkie przesłanki do wystąpienia z roszczeniem z art. 231 § 1 k.c. przez samoistnego posiadacza w dobrej wierze, wyłączone jest stosowanie art. 151 k.c. Takie stanowisko prezentuje J.S. Piątkowski (w: System prawa cywilnego, t. II s. 145), uznając, że przemawia za tym znajdująca wyraz w art. 231 § 1 k.c. zasada ochrony interesów samoistnego posiadacza w dobrej wierze. Bardziej przekonujące jednak jest stanowisko odmienne. Zwrócić należy uwagę na dwa argumenty: po pierwsze, wyłączenie stosowania art. 151 k.c. w sytuacji, gdy samoistny posiadacz w dobrej wierze występuje z roszczeniem z art. 231 § 1 k.c. prowadziłoby do pozbawienia właściciela gruntu sąsiedniego roszczenia o przywrócenie stanu poprzedniego, mimo że wykazał, iż grozi mu niewspółmiernie wielka szkoda (pozostałe dwa przypadki wystąpienia z roszczeniem o przywrócenie stanu poprzedniego, tj. przy przekroczeniu granicy z winy umyślnej lub jeśli właściciel gruntu sąsiedniego bez nieuzasadnionej zwłoki sprzeciwił się przekroczeniu granicy, nie kolidują z uprawnieniami z art. 231 § 1 k.c, gdy w istocie wyłączają dobrą wiarę samoistnego posiadacza); po wtóre, jeśli zarówno art. 151 k.c., jak i art. 231 k.c. zostały pomyślane jako przepisy równorzędne, które mają rozwikłać sprzeczne interesy stron, to nie jest zasadne, aby w sytuacji, gdy właściciel gruntu wyjściowego może wystąpić z roszczeniem z art. 231 § 1 k.c, pozbawić właściciela gruntu sąsiedniego roszczenia z art. 151 k.c.
Wzajemną relację obu tych przepisów należy ująć następująco:
Przy kolizji roszczenia z art. 231 § 1 k.c. z roszczeniem o przywrócenie stanu poprzedniego opartego na przesłance groźby poniesienia przez właściciela gruntu sąsiedniego niewspółmiernie wielkiej szkody, pierwszeństwo należy przyznać - przy wykazaniu spełnienia tej przesłanki - roszczeniu o przywrócenie stanu poprzedniego. W pozostałych dwóch przypadkach uzasadniających skuteczność roszczenia o przywrócenie stanu poprzedniego, tj. w razie przekroczenia granicy z winy umyślnej lub zgłoszeniu bez nieuzasadnionej zwłoki sprzeciwu przy przekroczeniu granicy - kolizja roszczeń z art. 231 § 1 k.c. i 151 k.c. nie wchodzi w rachubę, gdyż brak jest dobrej wiary po stronie samoistnego posiadacza, w rozumieniu art. 231 § 1 k.c.
 

 
1. Pogląd, zgodnie z którym przepis art. 287 § 1 k.k. nigdy nie wystąpi samodzielnie, lecz zawsze w zbiegu z art. 279 § 1 k.k. jest poprawny jedynie wówczas, gdy wpływaniu na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych lub zmianie, usunięciu albo wprowadzeniu nowy zapis danych informatycznych towarzyszyć będzie wyjęcie jednostek pieniężnych z władztwa dotychczasowego posiadacza i ich włączenie do majątku sprawcy. Przestępstwo z art. 287 § 1 k.k., dokonane jest tymczasem już z chwilą wprowadzenia zmian lub innej opisanej w tym przepisie ingerencji w urządzenie lub system do gromadzenia, przetwarzania lub przesyłania informacji za pomocą techniki komputerowej. Efektywna szkoda nie należy zatem do jego znamion. Dla jego bytu obojętny jest także konieczny na gruncie art. 279 § 1 k.k. zamiar przywłaszczenia.
2. Nałożenie obowiązku naprawienia szkody wyklucza nie tyle inny tytuł wykonawczy, ale jego wykonanie dobrowolne bądź w drodze egzekucji, czyli mówiąc wprost unicestwienie szkody.
Tylko zatem w przypadku naprawienia szkody nałożenie obowiązku jej naprawienia jest prawnie niedopuszczalne. Niebezpieczeństwa powstania dwóch tytułów wykonawczych nie należy zaś przeceniać. Prawo cywilne procesowe wyposaża bowiem dłużnika w instrument prawny służący jako środek przeciwko bezzasadnej egzekucji w postaci przewidzianego w art. 840 k.p.c. powództwa przeciwegzekucyjnego.
3. Nie stanowi przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. bezprawne posługiwanie hasłami lub kodami umożliwiającymi dostęp do informacji. Nie do zaaprobowania pozostaje stanowisko jakoby nielegalne, tj. bez zgody posiadacza, czy też nawet przy użyciu podstępu, uzyskanie kodów i haseł dostępu do konta bankowego tożsame było pojęciu przełamania.
4. Nie ma potrzeby w kwalifikacji prawnej czynu ciągłego, na który składają się zachowania przestępne w postaci dokonanej oraz usiłowanej przywoływania przepisów kwalifikujące zachowania usiłowane. W takim też wypadku wymiar kary następuje za dokonanie (na podstawie przepisu części szczególnej kodeksu karnego), a nie na podstawie art. 14 § 1 k.k. w związku ze stosownym artykułem części szczególnej kodeksu karnego.

W odpowiedzi na apelację prokuratora Sąd Apelacyjny zauważa natomiast, iż artykuł 267 k.k. penalizuje zachowania polegające na bezprawnym uzyskaniu informacji objętych ochroną, jak również podejmowanie zachowań zmierzających bezpośrednio do ich uzyskania (stosowanie podsłuchu). Bezpośrednim przedmiotem ochrony jest tu szeroko rozumiane prawo do dysponowania informacją, mające charakter prawa podmiotowego. Jego sprawcą może być zaś wyłącznie osoba, która sama nie jest uprawniona do uzyskania określonej informacji, w szczególności nie jest jej dysponentem. Ze względu na istotę czynności wykonawczych przestępstwo to możliwe jest do popełnienia wyłącznie z zamiarem bezpośrednim. Musi być przy tym popełnione przez uzyskanie informacji, któremu towarzyszy przełamanie elektronicznego, magnetycznego lub innego szczególnego jej zabezpieczenia. To na skutek przełamania zabezpieczenia, np. przy użyciu programu służącego do odgadywania haseł, hacker - sprawca zapoznaje się z nie przeznaczoną dla niego informacją. Nie stanowi zatem przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. bezprawne posługiwanie hasłami lub kodami umożliwiającymi dostęp do informacji. Z taką zaś sytuacją mamy niewątpliwie do czynienia w rozważanej sprawie. Wyklucza to możliwość przyjęcia w kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonym powyższego artykułu. Nie nastąpiło tu bowiem uzyskanie przez sprawcę / sprawców nie przeznaczonej dla niego / nich informacji na skutek przełamania specjalnych jej zabezpieczeń. Oskarżony P. G. - jak słusznie zauważa sąd I instancji na stronie 11 uzasadnienia - bowiem "miał realny dostęp do kodów znajdujących się w firmie i choć nie posiadał do tego uprawnień, mógł je wykorzystać. Kody (...) znajdowały się w biurze firmy, a ich forma i brak zabezpieczenia umożliwiały łatwe ich odczytanie". Nie do zaaprobowania pozostaje przy tym także stanowisko prokuratora jakoby nielegalne, tj. bez zgody posiadacza, czy też nawet przy użyciu podstępu, uzyskanie kodów i haseł dostępu do konta bankowego spółki "T." tożsame było pojęciu przełamania. Podobnie twierdzenie jakoby pozyskane informacje były zastrzeżone i należycie zabezpieczone. Ma ono niewątpliwie charakter życzeniowy. Oskarżony P. G. pozyskał bowiem nie przeznaczone dla niego informacje nie podejmując żadnych szczególnych starań, a jedynie nadużywając zaufania swojego pracodawcy. Na rozprawie M. P. przyznała zresztą, iż P. G. nie miał dostępu do hasła, ale pracując w pomieszczeniu biurowym mógł je usłyszeć. Świadek nie pamiętała przy tym nawet, czy kartka z kodami znajdowała się w jakiejś kopercie, czy była w ogóle zabezpieczona (k. 1289). To, że nie były one zabezpieczone (np. w szufladzie) przyznaje zresztą sam skarżący. To dopiero w następstwie czynu oskarżonych - jak wynika z kolei z zeznań A. H. (k. 1242) - dokonano w spółce zmian poprzez zabezpieczenie kodów w kasie pancernej. O jakimkolwiek przełamaniu zabezpieczenia w tych realiach nie sposób w ogóle mówić. Wykorzystanie lekkomyślności, czy też niedbalstwa posiadacza konta, jego dysponenta, nie mieści się zatem w pojęciu przełamania. W realiach dowodowych sprawy nie sposób zresztą http://pajeczyca.bloog.pl w ogóle mówić o jakimkolwiek oddziaływaniu oskarżonego na osobę M. P., czy też umiejętnym kierowaniem jej osobą, abstrahując od faktu, iż twierdzenia te w sprawie pozbawione są merytorycznego znaczenia. Sąd Apelacyjny nie podziela również stanowiska skarżącego jakoby osoba fizyczna - człowiek mógł być szczególnym zabezpieczeniem nietechnicznym, w rozumieniu art. 267 § 1 k.k., który oskarżony P. G. ponoć przełamał. "Istotą bowiem tego przestępstwa - jak słusznie zauważa sąd I instancji na stronie 18 uzasadnienia wyroku - jest to, że sprawcy nie znają haseł i kodów dostępu i dopiero po zastosowaniu szczególnych technik, bądź omijają te zabezpieczenia, bądź je przełamują". W tej sytuacji Sąd Okręgowy słusznie art. 267 § 1 k.k. w kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonym pominął. Zarzut obrazy tego przepisu jest zresztą nie do zaaprobowania także i dlatego, że nie ma obrazy prawa materialnego, gdy wada orzeczenia jest wynikiem błędnych ustaleń przyjętych za jego podstawę. W sprawie autor apelacji kwestionuje przyjętą w wyroku kwalifikację prawną czynu, ponieważ w działaniu oskarżonych dopatruje się innego od przypisanego mu działania, domaga się zarazem zastąpienia w opisie przypisanego oskarżonym czynu zwrotu "nielegalnie uzyskanych", zwrotem "uzyskanych bez uprawnień w drodze uprzedniego przełamania szczególnych zabezpieczeń". W takim zaś układzie podstawą apelacji powinien być zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku. Sąd Apelacyjny podziela przy tym stanowisko prokuratora wyrażone na rozprawie apelacyjnej, iż swoim faktycznym działaniem oskarżeni, a zwłaszcza oskarżony P. G. wyczerpali także znamiona przestępstwa z art. 269b § 1 k.k., który to przepis penalizuje m.in. bezprawne (nieuprawnione) pozyskiwanie haseł komputerowych, kodów dostępu lub innych danych umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej. Poprawienie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonym - w trybie art. 455 § 1 k.p.k. - przez przyjęcie w niej także art. 269b § 1 k.k. na etapie postępowania odwoławczego nie było jednak możliwe. Sąd odwoławczy władny jest bowiem poprawić kwalifikację prawną czynu niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów jedynie wówczas gdy nie zmienia ustaleń faktycznych. Pojęcie "pozyskiwania" (przy uwzględnieniu realiów sprawy) tożsame jest pojęciu uzyskania, wejścia w posiadanie. Pozyskaniem jest także nabycie lub skopiowanie określonych haseł czy kodów. Tego zaś opis czynu nie oddaje. Sąd I instancji przyjął był bowiem jedynie, iż oskarżeni znając hasło dostępu do konta bankowego spółki z o.o. "T." o numerze (...) prowadzonego w banku Bank P. S.A. i korzystając z nielegalnie uzyskanych kodów do tego rachunku, umożliwiających dokonywanie transakcji drogą elektroniczną, dokonali przelewów, a w konsekwencji przywłaszczenia mienia. Konieczne tu zatem byłoby doprecyzowanie zachowania oskarżonych, a to z braku zaskarżenia ustaleń faktycznych jest prawnie niedopuszczalne.
 

 
Realizacja czynności wykonawczych przewidzianych w art. 291 § 1 k.k. bezpośrednio narusza określone w art. 140 k.c. http://obslugaprawna.net.pl uprawnienia właściciela rzeczy uprzednio utraconej, np. w wyniku kradzieży, skoro fakt tej kradzieży nie skutkuje ustaniem prawa własności.
 

 
Dobrem chronionym w przypadku przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów jest pewność obrotu prawnego, opierająca się na zaufaniu do dokumentu, natomiast wypełnienie blankietu oczywiście musi działać na szkodę wystawcy, jednakże, nie jest wymagane rzeczywiste wystąpienie #szkody, a wystarczy jedynie sama możliwość jej wystąpienia.